Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
631 postów 26073 komentarze

SpiritoLibero

Jarek Ruszkiewicz SL - Wasza mowa niech będzie: "Tak - tak, nie - nie". A co nadto, z zepsucia jest. Mt 5,37 PiS PO jedno zło!

Afganistan: studium przypadku narodowego wstydu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wśród wielu niekontrolowanych obszarów świata niewiele jest tak trwałych i zdolnych do wytrzymania nieustannego ataku imperiów jak obszary plemienne Pasztunów

Świat z zapartym tchem przygląda się haniebnej ucieczce USA i i ich sojuszników z Afganistanu. Według wywiadu amerykańskiego Talibowie mieli potrzebować kilka miesięcy na opanowanie kraju a zajęło im to o wiele mniej i już wczoraj rozgościli się w pałacu prezydenckim w Kabulu. Na lotnisku, który jest jedyną drogą ucieczki dzieją się dantejskie sceny a amerykańscy żołnierze zaczęli już strzelać do napierającego tłumu zabijając kilka osób.

 W dzisiejszej notce chciałbym się jednak skupić na zrozumieniu, choć cześciowo, przyczyn porażki USA i wszystkich innych imperiów, które połamały sobie na Afganistanie zęby. Bardzo pomocny będzie tutaj tekst Dmitrija Orlova - amerykańskiego analityka, pisarza i publicysty, wybitnego eksperta od spraw afgańskich. Dmitrij Orlov jest autorem "The Five Stages of Collapse", książki, w której opisuje ustrój plemienny Pasztunów czyli tzw. Talibów. Oczywiście nie wszyscy Pasztunowie są Talibami ale prawie wszyscy Talibowie są Pasztunami.

 To co uderzyło mnie najbardziej to ogromne podobieństwo do ustroju plemiennego okresu przed i wczesno piastowskiego. Może powinniśmy lepiej poznać Pasztunów?

 Zapraszam do lektury.

 

 Amerykańska okupacja Afganistanu na szczęście dobiegła końca, a sposób, w jaki się zakończyła, jest dokładnym zademonstrowaniem wysiłku, który został całkowicie zmarnowany. Stany Zjednoczone wycofały się w środku nocy, nie ostrzegając swoich sojuszników i pozostawiając po sobie szybko upadające państwo marionetkowe, które zostało ustanowione i utrzymywało się przez dwie dekady kosztem 2,26 biliona dolarów. Aby dać wyobrażenie o tych liczbach - populacja Afganistanu wynosi 38 milionów; roczny dochód na mieszkańca wynosi 581 USD. Mnożąc te dwie liczby i sumę przez 20 lat, otrzymujemy 441,56 miliarda dolarów. W ten sposób wydatki USA na Afganistan przekroczyły pięciokrotnie PKB tego kraju!

 A jaki jest wynik? Cóż, będąc pod kontrolą USA (w wielu przypadkach bardziej fikcyjną niż realną) Afganistan stał się odpowiedzialny za 90% światowych dostaw opium, o wartości około 58,5 miliarda dolarów rocznie. Nawet jako skorumpowany system wykorzystywania funduszy rządowych do zdobywania brudnych pieniędzy na narkotyki, przedsięwzięcie w Afganistanie było żałośne i żałośnie nieskuteczne i prawdopodobnie dlatego prawie nigdy nie porusza się tego tematu. 

 Być może jeszcze większą hańbą jest pozostawienie za sobą dziesiątek tysięcy ludzi, których Talibowie uważają za amerykańskich kolaborantów: tłumaczy i innego personelu rekrutowanego i zatrudnianego przez siły USA i NATO w Afganistanie w ciągu ostatnich dwóch dekad. Honorową rzeczą byłoby przeniesienie ich do Stanów Zjednoczonych i zapewnienie im miejsca do życia i emerytury. Niehonorową rzeczą jest to, co Stany Zjednoczone zwykle robią w takich okolicznościach: porzucają swoich sojuszników, gdy tylko staną się bezużyteczni. Cały świat przygląda się temu i lekcja, którą wyciągają, jest taka: Stany Zjednoczone są w szybkim i chaotycznym odwrocie a bycie sojusznikiem Amerykanów lub, co gorsza, kolaborantem Amerykanów jest oczywiście niebezpieczne. Ale te ważne względy zostały zignorowane. Zamiast tego mówimy o… szumie ciszy. Joe Biden ostatnio wspomniał o swojej pustce w myślach, kiedy powiedział: „Pojechaliśmy [do Afganistanu] z dwóch powodów: do… do…” Potem zamarł, wpatrując się w przestrzeń i wreszcie odszedł.

 Z tego wszystkiego możemy wywnioskować, że wejście USA do Afganistanu i jego dwie dekady pobytu było ogromnym błędem iz pewnością tak było, ale to nie wyjaśnia, dlaczego popełniono ten błąd. Dlaczego imperia, zwłaszcza umierające, ciągną do Afganistanu jak ćmy do świecy? Poniższy temat do studium pochodzi z mojej książki The Five Stages of Collapse . Dotyczy to Pasztunów, ale w dużym uproszczeniu talibów (którzy według wszelkich wskazań niedługo znów będą rządzić całym Afganistanem), którzy są etnicznymi Pasztunami (w ostatnim czasie zwerbowali wielu etnicznych Tadżyków, ale to nie zmienia ich podstawowego charakteru).

 Oprócz zaspokojenia zainteresowania polityką zagraniczną USA, historia Afganistanu i Talibów oferuje cenną okazję do zmiany nastawienia. Możesz nie mieć o nich wysokiej opinii; odwracając strony, myślą o tobie, że powinienem się zamknąć, wyjechać i trzymać się z dala od Afganistanu. Możesz mieć ochotę opowiedzieć im o swoich czułych uczuciach dotyczących wolności, demokracji, praw człowieka, postępu społecznego i technologicznego, ekologii, równości płci i praw reprodukcyjnych kobiet. Zignorują to wszystko jako idiotyczny, dziecinny bełkot. Cała wasza cywilizacja prawdopodobnie rozpadnie się w pył i nic z niej nie zostanie, tylko kilka zardzewiałych prętów wystających z pęknięć w betonie, a oni nadal tam będą, jak zawsze. Twoim wyzwaniem jest nauczyć się ich szanować, wiedząc doskonale, że nigdy, przenigdy cię nie będą szanować.

 Wśród wielu niekontrolowanych obszarów świata niewiele jest tak trwałych i zdolnych do wytrzymania nieustannego ataku imperiów, jak obszary plemienne Pasztunów, które rozciągają się na nieszczelnej i w dużej mierze fikcyjnej granicy między Afganistanem a Pakistanem - Waziristanem. Dla najeźdźców jest to niewidzialna, ale nie do zdobycia forteca, która oparła się wszelkim próbom narzucenia swojej woli przez scentralizowane władze rządowe. W tym przypadku termin „bez władzy” jest, jak zwykle, nadużywany: Pasztunowie mają alternatywny system rządów, którego zasady uniemożliwiają ustanowienie jakiejkolwiek scentralizowanej władzy. Z ponad czterdziestoma milionami ludzi są jedną z największych grup etnicznych na świecie. Ich zdolność do przeciwstawienia się Brytyjczykom, Pakistańczykom, Sowietom, a teraz Amerykanom / NATO okazała się jedną z największych antyimperialistycznych historii sukcesu na naszej planecie. Z czego wykonana jest skorupa tego trudnego do złamania orzecha? To ciekawe pytanie, dlatego postanowiłem zamieścić esej na temat Pasztunów, najtwardszego orzecha ze wszystkich plemiennych orzechów.

 Równie interesujące pytanie, które należy zadać, brzmi: co zmusiło kolejne imperia do daremnych prób złamania tego orzecha, marnowania życia i fortun próbując podbić surowy, zaciekle niezależny, niedostępny i w większości niedostępny kawałek ziemi. ? Czy nie byłoby o wiele łatwiej zostawić Pasztunów w spokoju i dalej używać broni przeciwko Pigmejom uzbrojonym tylko w dojrzałe owoce? Przymus podboju i podporządkowania nie jest niczym nowym, a plemiona nieustannie podbijały inne plemiona od czasów prehistorycznych, ale wraz z pojawieniem się globalnych imperiów wydaje się, że wprowadzono nowy element: zwykłą nietolerancję całkowitej niezależności. Każdy kawałek planety, bez względu na to, jak mały, musi zostać przydzielony państwu uznanemu na arenie międzynarodowej, połączonemu z innymi państwami traktatami i stosunkami międzypaństwowymi. Globalny porządek polityczny nie może tolerować pojedynczej białej plamy na mapie politycznej. Wydaje się, że jej imperatywem jest zmuszenie każdej grupy ludzi do zasiadania przynajmniej przy stole negocjacyjnym, gdzie najpotężniejsi (lub ci, którzy za takich się uważają) zawsze mają przewagę i podpisują prawnie wiążące dokumenty. Istnienie jednej białej plamy stanowi egzystencjalne zagrożenie dla całego systemu, dlatego wysiłki zmierzające do jej wyeliminowania są często niewspółmierne do jego wartości lub zagrożenia. Jak kosmici, wielkie imperia wkraczają tutaj i mówią: „Prowadź mnie do swojego przywódcy!" A jeśli nie ma przywódcy i jeśli jedyną formę polityki zagranicznej, jaką rozwinęło to konkretne plemię, można wyczerpująco opisać frazą „odejdź i zostaw nas w spokoju”, to nieuchronnie dochodzi do nieporozumienia i sprawy nabierają obrotu złego dla obu stron. Wyznaczenie lokalnej marionetki do podpisywania prawnie wiążących dokumentów w imieniu nierządnego terytorium, które ma zachowywać się jak państwo narodowe, nie działa.

 Wydawałoby się, że państwo nie może narzucić swojej władzy na pewnym terytorium, jeśli leżący u jego podstaw lokalny system rządów, który nie jest hierarchiczny, samo-egzekwowalny i zdecentralizowany, ma tradycję jednoczenia się wyłącznie w celu połączenia się wobec zewnętrznych zagrożeń. Charakteryzuje się moralnością równie silną, aby spróbować pomścić wszystkie śmierci, które uzna za niesprawiedliwe (takie jak na przykład członka rodziny zabitego przez amerykańskiego drona Predator). Tak jest w przypadku Pasztunów. Ich starożytny i wieczny kodeks postępowania to Pashtunwali, czyli „Droga Pasztunów”. Powodem podążania za Pashtunwali jest bycie dobrym Pasztunem. Z kolei to, co każdy dobry Pasztun musi zrobić, to podążać za Pashtunwali. Jest to samonapędzający się aksjomat, ponieważ każdy Pasztun, który nie przestrzega Pasztunwali, nie jest w stanie zapewnić współpracy z innymi Pasztunami, co skutkuje bardzo niską średnią długością życia, ponieważ ostracyzm zwykle oznacza wyrok śmierci. Wśród Pasztunów nie ma prawa do życia, jest tylko powód, by nie zabić kogoś na miejscu. Jeśli brzmi to absurdalnie bezwzględnie to czego się spodziewałeś? Wycieczki do Disneylandu? Nie trzeba dodawać, że Pasztunów nie można uwieść ofertami postępu społecznego i rozwoju gospodarczego, ponieważ nie to jest celem Pasztunwali. Celem Pashtunwali jest utrwalanie Pashtunwali i wydaje się, że robią to bardzo, bardzo dobrze.

 Społeczeństwo Pasztunów jest klasyfikowane jako segmentowe i bez przywódcy. Głównymi postaciami władzy są starsi (malik), którzy służą lokalnemu wodzowi plemiennemu (chan), ale ich stanowiska kierownicze zawsze podporządkowane są stawianiu interesów plemienia na pierwszym miejscu. Cały proces decyzyjny opiera się na konsensusie, co poważnie ogranicza jednolite pole działania. Jednak w obliczu zagrożenia z zewnątrz Pasztunowie mogą powołać dyktatora i służyć mu z absolutnym posłuszeństwem, aż do ustąpienia zagrożenia.

 Pashtunwali definiuje następujące kluczowe pojęcia: honor (nang), który wymaga działania, niezależnie od konsekwencji, w przypadku naruszenia Pashtunwali. Dozwolone jest kłamać i zabijać, aby chronić swój nang. Zemsta (badal) wymaga „oko za oko” w przypadku zranienia lub uszkodzenia, ale przede wszystkim umożliwia zapłacenie okupu, aby uniknąć rozlewu krwi. Kara pozbawienia wolności jest uważana za niedopuszczalną i niesprawiedliwą w każdych okolicznościach. Jest postrzegana jako ingerencja w sprawiedliwość, ponieważ utrudnia dokonanie zemsty i uniemożliwia zapłatę okupu.

 To dlatego Afganistan był miejscem spektakularnych ucieczek z więzienia, gdzie setki więźniów zostaje uwolnionych w jednym ataku w stylu wojskowym; celem napastników jest nie tylko uwolnienie więźniów, ale także zabicie ich lub zarobienie pieniędzy poprzez ich zwrot rodzinom. Prawo gościnności (nanawatai) wymaga, aby każdy Pasztun przyjmował i udzielał azylu każdemu, kto o to poprosi. To kwestia nang, gość musi być całkowicie bezpieczny i chroniony przed krzywdą, gdy jest gościem. Gdy przekroczy próg i przestanie być gościem, może zostać zabity według woli, jeśli takie działanie jest konieczne.

 Lokalnym organem władzy Pasztunów jest dżirga, która jest zwoływana tylko przy specjalnych okazjach. Ma swoje korzenie w demokracji ateńskiej, choć niektórzy badacze twierdzą, że jest wcześniejsza. Uczestnicy ustawiają się w kręgu i każdy ma prawo do zabrania głosu. Nikt nie przewodniczy, zgodnie z zasadą, że nikt nie jest wyższy od Pashtunwali. Decyzja opiera się na zgodzie większości. Ci, którzy sprzeciwiają się decyzji jirgi, narażają się na oficjalnie usankcjonowane podpalenie i morderstwo. Znamienne, że dżirga nie pozwala na reprezentację: jest to demokracja bezpośrednia i niereprezentatywna. Istotne jest również zrozumienie, że jirga zastrzega sobie prawo do odrzucenia wszelkich wcześniej zawartych umów, uniemożliwienie stosunków prawno-państwowych opartych na traktatach z Pasztunami. Wreszcie, tylko ci, którzy podążają za Pashtunwali, mogą uczestniczyć w jirdze; wszyscy nieznajomi są automatycznie wykluczani.

 To powinno dać ci wyobrażenie, dlaczego Pashtunwali jest problemem nie do opanowania dla każdego imperium, które chce zdominować Pasztunów. Przyjrzyjmy się teraz pokrótce długiej i zawiłej historii takich prób.

 Pierwszym nowoczesnym imperium, które zderzyło się z Pasztunami, było brytyjskie, które optymistycznie próbowało narzucić im indyjski kodeks karny. Kiedy Pasztunowie odmówili uznania tego kodeksu rezultatem była znaczna masakra. Brytyjczycy porzucili wówczas próby narzucenia systemu sprawiedliwości i uciekli się do środków administracyjnych, próbując, przy pomocy polityki zamkniętej granicy, oddzielić plemiona równin od plemion gór. Ta polityka nie powstrzymała rzezi i została porzucona po trzydziestu latach. Ostatecznie Brytyjczycy musieli pójść na kompromis, uznając prawo plemienne Pasztunów. Następnie, po obfitym wykrwawieniu, wyruszyli w pośpiechu, pozostawiając Pasztunów Pasztunom, również oddanym praktyce kompromisu. Ruch talibski, z większością pasztuńską, został uznany przez Pakistan. Pakistan ograniczył się do zezwolenia na samorząd Pasztunów do 11 września 2001 r. Od tego czasu zmuszony jest przynajmniej udawać, że narzuca władzę Pasztunom, udawać, że współpracuje ze swoimi amerykańskimi sojusznikami, choć dziś niewiele z tej współpracy pozostało. .

 Sowieci utopilili się w Afganistanie w nieostrożnej próbie obrony socjalizmu przed regresywnymi tendencjami kontr-rewolucyjnymi, zgodnie z doktryną Breżniewa. Podjęli daremną próbę wykorzenienia tożsamości etnicznych i religijnych za pomocą strategii represji i przez pewien czas udawało im się skonsolidować kontrolę nad obszarami miejskimi, ponieważ pasztuński ruch oporu założył przyczółki głównie na okolicznych wzgórzach, stolicy Kabulu. Nieustannie bombardowali także granicę afgańsko-pakistańską, aby stworzyć pas ziemi niczyjej. Czyniąc to, ponieśli porażkę, powodując ogromny kryzys uchodźczy, zapewniając w ten sposób swoim wrogom szerokie międzynarodowe poparcie. Kiedyś dzięki wysiłkom CIA (która ściśle współpracowała z Osamą bin Ladenem) Pasztunowie zostali wyposażeni w pociski przeciwlotnicze Stinger, Sowieci stopniowo tracili możliwość kontynuowania kampanii powietrznej.

 Spektakularną porażką okazały się również sowieckie wysiłki, by zdobyć serca i umysły Pasztunów. Pasztunwali zmusił nawet najmniej nieprzejednanych Pasztunów do odwetu za sowieckie działania wojskowe. Nieliczni starsi, których Sowietom udało się skaptować przez zastraszanie lub korupcję, szybko stracili poparcie swoich zwolenników. Sowieci wycofali się w 1988 roku, nie poczyniwszy żadnych postępów i utraciwszy wolę polityczną odniesienia sukcesu. To był kosztowny i bezowocny konflikt.

 Amerykanie (i część żołnierzy NATO) powtarzają obecnie sowiecki eksperyment z bardzo podobnymi wynikami. Wynik amerykańskiej inwazji na Afganistan jest więc przewidywalny: Amerykanie będą udawać, że nic się nigdy nie wydarzyło. Kiedy zostaną zmuszeni do omówienia tego, będą rozczarowani. Przeważnie jednak nie pojawi się w wiadomościach, a Amerykanie nie będą wiedzieć ani przejmować się tym, co się tam dzieje. Początkowo Stany Zjednoczone motywowały inwazję Afganistanu tłumacząc, że znalazły tam Osamę bin Ladena (podczas gdy, jeśli wierzyć wiadomościom, Osama przebywał w Pakistanie, mieszkając spokojnie w pobliżu wojskowej szkoły z internatem). Jeśli samoloty znów zaczną rozbijać się o drapacze chmur, jest prawdopodobne, że jakieś inne plemię zostanie „zbombardowane do epoki kamienia łupanego”.

 Trudno jest konstruktywnie zaangażować Pasztunów, ale nie jest to niemożliwe: w lepszych czasach Pakistańczycy byli już blisko. Hojnie ofiarowali te kilka ważnych prezentów, które Pasztunowie byli gotowi przyjąć i docenić. Dali Pasztunom poczucie uczestnictwa, dając im współudział i głos. Zapewnili nieograniczony horyzont czasowy, aby zaangażować Pasztunów jako stałych sąsiadów, budując tradycyjne więzi i długotrwałe relacje. Działania te opierały się na zrozumieniu, że próby narzucenia porządku bez prawowitej władzy są skazane na niepowodzenie, w połączeniu ze świadomością, że w przypadku Pasztunów każda prawowita władza musi koniecznie pochodzić z wewnątrz i pozostać autonomiczna i zdecentralizowana.

 Częścią sukcesu takiego podejścia jest fakt, że Pakistan jest państwem słabym i z ograniczonym zasobami. Ale tak długo, jak po planecie krążą potężne imperia militarne (miejmy nadzieję, że już niedługo), powinniśmy się spodziewać, że prędzej czy później jedno z nich nadejdzie i, podobnie jak ci, którzy je poprzedzili, złamie sobie zęby na Pasztunwali. Możesz myśleć, że powinni byli uczyć się na błędach innych, ale oto prosta zasada do zapamiętania: inteligencja grupy hierarchicznie zorganizowanych ludzi jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości grupy, a potężne imperia militarne są tak duże i w konsekwencji tak głupie, że nigdy, przenigdy się tego nie nauczą.

 Dmitrij Orlov

 Tekst oryginalny https://cluborlov.blogspot.com/2021/07/a-case-study-in-national-shame.html

 Tłumaczenie automatyczne. Wybór, redakcja i korekta J.R.

 

KOMENTARZE

  • Autor
    Bardzo dobry artykuł przedstawiający nam zwyczaje i obszary plemienne Pasztunów.
    Mnie tylko zastanawia jedno - Jak sobie z tym problemem poradzą twórcy ideologii i rozwiązań NWO, którzy przy pomocy "plandemii covidowej" zamierzają przejąć kontrolę nad Światem. Ich się nie da już otumanić tak jak "zachodnie społeczeństwa", a wręcz przeciwnie to Oni mogą "oświecać" już ogłupionych.
    "Car" będzie miał z nimi problem, o czym dobrze wie, chcąc uzyskać ich przychylność. Zresztą przed tym samym problemem stoją wszystkie ościenne państwa uczestniczące w tej hucpie.
    "Baćka" się mu podporządkował, bo musiał, lecz dla Talibanu musu nie będzie.
    Piszę o tym, gdyż geopolityki nie da się już rozpatrywać bez potencjalnych skutków plandemii "covidowej".
  • @Playset 19:04:46
    //"Car" będzie miał z nimi problem, o czym dobrze wie, chcąc uzyskać ich przychylność. Zresztą przed tym samym problemem stoją wszystkie ościenne państwa uczestniczące w tej hucpie //


    Jakakolwiek nie była by realność związana z pandemią cowidową to Talibowie skoro już wzięli władzę będą musieli rozwiązać "pandemię heroinową" .Na dzień dzisiejszy w Afganistanie żyje około 4.000.000 uzależnionych od heroiny i innych opiatów.Spuścizna po 20-letniej amerykańskiej okupacji.
    Jeśli Talibowie będą chcieli rozwiązać problem po swojemu czyli radykalnie 4 miliony ludzi w popłochu i panice zwali się na granice z Pakistanem,Tadżykistanem i Uzbekistanem.A wówczas Tadżykistan i Uzbekistan będzie potrzebował wsparcia swoich granic.Kto by chciał u siebie nie dość że uchodźców to jeszcze czynnych narkomanów.
  • Takie małe uzupełnienie
    Zbigniew Brzeziński był doradcą prezydenta Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego, a Barack Obama mianował go doradcą do spraw zagranicznych w kampanii prezydenckiej.
    Oto wywiad z nim wydany 15 stycznia 1998 roku w „Le Nouvel Observateur”. Jedno słowo, które przychodzi na myśl, jest symboliczne, aby wyjaśnić katastrofy, śmierć i zniszczenia, które administracja USA wszystkich kolorów pozostawiła w Afganistanie w ciągu ostatnich 40 lat.

    Le Nouvel Observateur : Były dyrektor CIA, Robert Gates, stwierdza w swoich wspomnieniach: amerykański wywiad zaczął pomagać afgańskim mudżahedinom sześć miesięcy przed sowiecką interwencją. W tamtym czasie był pan doradcą ds. bezpieczeństwa prezydenta Cartera. Czy więc odegrał pan kluczową rolę w tym przypadku? Potwierdzenie?

    Zbigniew Brzeziński : Tak, zgodnie z oficjalną wersją tej historii, pomoc CIA dla mudżahedinów rozpoczęła się w 1980 roku, czyli po inwazji armii sowieckiej na Afganistan 24 grudnia 1979 roku. Ale utrzymywana w tajemnicy rzeczywistość jest zupełnie inna: 3 lipca 1979 roku prezydent Carter podpisał pierwszą dyrektywę o tajnej pomocy dla przeciwników prosowieckiego reżimu. I tego dnia napisałem do prezydenta notatkę, w której wyjaśniłem, że moim zdaniem ta pomoc doprowadzi do interwencji militarnej Sowietów.

    Le Nouvel Observateur : Pomimo tego ryzyka był pan zwolennikiem tej tajnej akcji. Ale może też chciał pan tego wejścia do wojny sowietów i próbował ją sprowokować?

    Zbigniew Brzeziński : Tak nie jest. Nie zmuszaliśmy Rosjan do interwencji, ale świadomie zwiększaliśmy prawdopodobieństwo, że to zrobią.

    Le Nouvel Observateur : Kiedy Sowieci uzasadniali swoją interwencję twierdząc, że chcą walczyć z tajną ingerencją USA w Afganistanie, nikt im nie wierzył. A jednak było w tym ziarno prawdy. Nie żałuje pan dzisiaj niczego?

    Zbigniew Brzeziński : Czego mam żałować? Ta tajna operacja była świetnym pomysłem. To spowodowało zwabienie Rosjan w afgańską pułapkę i chcesz, żebym tego żałował? W dniu, w którym Sowieci oficjalnie przekroczyli granicę, napisałem do prezydenta Cartera: "Teraz mamy okazję dać ZSRR wojnę wietnamską. Konflikt, który doprowadził do demoralizacji i ostatecznie do rozpadu imperium sowieckiego.

    Le Nouvel Observateur : Czy nie będziecie nawet żałować, że faworyzowaliście islamski fundamentalizm, udzielając broni, rad przyszłym terrorystom?

    Zbigniew Brzeziński : Co jest najważniejsze w historii świata? Talibowie czy upadek imperium sowieckiego? Kilku islamskich fanatyków czy wyzwolenie Europy Środkowej i koniec zimnej wojny?

    Le Nouvel Obaservateur : Niektórzy fanatycy? Ale mówi się i powtarza: dziś islamski fundamentalizm stanowi globalne zagrożenie.

    Zbigniew Brzeziński : Bzdury. Mówi się, że Zachód musi mieć kompleksową politykę wobec islamu. To głupie: nie ma globalnego islamu. Patrzymy na islam racjonalnie, a nie demagogicznie czy emocjonalnie. To pierwsza religia na świecie, która ma 1,5 miliarda wyznawców. Ale jaka jest różnica między fundamentalistyczną Arabią Saudyjską, umiarkowanym Marokiem, militarystycznym Pakistanem, prozachodnim Egiptem czy zsekularyzowaną Azją Środkową? Nic ponad to, co łączy kraje chrześcijaństwa.

    Tyle szbesgoj Brzeziński.

    Nie potrafię wkleić skanu strony Le Nouvel Obaservateur z tym cynicznym wywiadem ale dam link. Skan jest bardzo czytelny tyle, że po francusku.
    https://www.lantidiplomatico.it/dettnews-afghanistan_la_cia_e_i_talebani_le_rivelazioni_di_brzezinski_nel_1998_sono_ancora_attuali/8_42690/
  • @ikulalibal 19:20:51
    To tylko kolejny problem dla sąsiadów. Zanim nie ugruntują swej władzy, nie będą tego czynić.
  • @Playset 19:04:46
    //"Car" będzie miał z nimi problem, o czym dobrze wie, chcąc uzyskać ich przychylność. //
    Car już ma przychylność. Nie musi nawet ewakuować ambasady bo dostał glejt od Talibów.
    Zresztą Talibowie już pielgrzymowali do Moskwy co najmniej od roku.
    Talibowie już są dogadani także z Chinami (Jedwabny Szlak) i Pakistanem. Z Iranem pewnie też.
    Będzie dobrze :)
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 19:33:59
    DZIĘKI,pozdrawiam.
  • @1939-1939 19:45:14
    S'il te plait, mon pote.
    Bien cordialement également :)
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 19:40:39
    Wszystko do czasu, a Oni też potrzebują trochę spokoju. Zresztą teraz wszyscy zainteresowani będą zabiegać o ich przychylność. Takie jest życie i nic tego nie zmieni. "Car" nie ma jeszcze ich przychylności /tylko czasową neutralność/, a traci przychylność Rosjan i Słowian. Propaganda sugerowała "IV Rzym", a co będzie to jeszcze może zobaczym jak dożyjem.
  • @Playset 19:58:05
    " "Car" nie ma jeszcze ich przychylności /tylko czasową neutralność/"

    To jest Pana opinia, czy też wie Pan coś na ten temat?
  • @Playset 19:58:05
    Kto jak kto ale w Rosji wiedzą jak się dogadać z muzułmanami. Ok 15% obywateli to muzułmanie. Zamieściłem kiedyś bardzo ciekawą analizę (nie moją :) na ten temat i jak znajdę to wrzucę.

    W każdym razie Putin postawił na umiarkowane odłamy Islamu a oni sami walczą z ekstremą. Nikt nie wybudował im tyle meczetów w Rosji co Putin.

    Wojna w Czeczeni to tak naprawdę była wojna z salafitami i takfirami sponsorowanymi przez Arabię Saudyjską i USA. Celem było oczywiście rozwalenie FR. Wypalił to badziewie "ogniem i mieczem", postawił na straży Kadyrowa i jest spokój.
    Ci "prześladowani" Czeczeńcy uciekli na zachód i cały czas rozrabiają.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 19:33:59
    //szbesgoj Brzeziński.//

    Dlaczego goj?
    Frankista. https://cont.ws/@sugochka/991417
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 20:07:27
    Wiem o tym wszystkim, gdyż od dawna śledziłem co się tam dzieje. Podobnie jak wielu Rosjan byłem nim zafascynowany, lecz tak jak i Oni zawiodłem się. Grał swoją rolę do czasu uzyskania pełni władzy, a teraz pokazuje kim rzeczywiście jest przystępując do hucpy covidowej . Jeśli się nie obudzą /a to zaczyna się już dziać/, to po Rosji.
  • @ikulalibal 20:13:37
    No to go trochę usprawiedliwia :)
    Ale nie zmienia faktu, że to antypolska gnida i niech się smaży w piekle.
    Razem z McCainem.
  • Autor - uzupełnienie
    W świetle tego co tam się aktualnie dzieje, nawet ta szopka z "Nawalonym" staje się zrozumiała. Niby "zachód" tak prymitywnie postąpił, by car pokazał kto on zaś.
  • @Playset 20:25:22
    //Podobnie jak wielu Rosjan byłem nim zafascynowany, lecz tak jak i Oni zawiodłem się.//
    Ja nigdy nie byłem "zafascynowany" Putinem choć uważam go za wagę super ciężką światowej polityki (a raczej całą jego drużynę).

    Sprawa "kowidowa" faktycznie wygląda dziwnie ale da się jakoś wytłumaczyć. Nie chcę tu się rozwodzić bo to temat na notkę ale trzeba pamiętać, że w Rosji wyszczepiło się jakieś 15% a Rosja ma trzy "szczepionki" za które kasuje miliardy. Ostatnio nawet więcej niż za broń.
  • @Playset 20:25:22
    Zdaje się że bez względu na sytuację i jej kontekst zawsze dochodzi pan do tego samego wniosku.Niczym erotoman któremu wszystko kojarzy się z jednym i zawsze tym samym.

    Ani świat nie zaistniał wraz pańskimi narodzinami ani Putin nie jest związany z każdym zjawiskiem na planecie.
    Owszem,są pewne stałe warianty mające skłonność do tego aby się powielać.
    W Afganistanie zawsze są "jacyś Talibowie" i "jacyś zagrożeni prześladowaniem" i zawsze prędzej czy później któraś ze stron zwraca się do Rosji o pomoc.
    Anglosasi wyhodowali mudżahedinów i taliban obydwie siły miały jeden cel-walczyć z Rosją.Kiedyś Anglosasi wyhodowali Basmaczy do tego samego celu.Basmacze wypierani przez Rosjan wleźli do Afganistanu a kiedy tamtejsi nie mogli już sobie z nimi poradzić poprosili o pomoc wybitnych przedstawicieli "krasnej armii" która pod dowództwem generała Witalija Primakowa starła Basmaczy z tego łez padołu.Nikt bowiem tak dobrze sobie nie radził z basmactwem jak czerwonoarmiejcy. (oglądał pan "Białe słońce pustyni"? )
    Trzeba coś o tym poczytać.Jak sądzę będzie to z wielkim pożytkiem.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Soraya_Tarzi

    https://en.wikipedia.org/wiki/Basmachi_movement

    https://en.wikipedia.org/wiki/Vitaly_Primakov

    https://lenta.ru/articles/2019/01/15/afghanistan_1929/

    A pan powiada "nowalny" i "pandemia".
  • @Jarek Ruszkiewicz SL
    Kto wie , to wie . Salute . https://www.youtube.com/watch?v=XFr6txf0ie4
  • @Jarek Ruszkiewicz SL
    Pentagon, od ponad 20 lat jest sparaliżowany przez żydobolszewicką tzw "polityczna poprawność" i każdy w miarę rozgarnięty analityk w Pentagonie wiedział od początku, że neolitycznych afgańskich plemion nie da się ot tak uczłowieczyć. Ale oficjalnie nikt nie miał odwagi aby to powiedzieć, a jeżeli byli tacy co mieli to szybko znikali. To samo jest z wcielaniem kobiet i dewiantów do armii...Każdy wie, że to jest i demoralizujące i katastrofalnie obniża skuteczność - ale idą w zaparte....A Afganistan to bardzo ciekawy kraj, który nigdy nie został podbity, nawet Aleksander Macedoński im nie dal rady. Uciekali Ruscy i podwiniętym ogonem, uciekają Amerykanie. I tych i tych historia nic nie nauczyła, ciekawe, kto będzie następny. Na horyzoncie są już Chińczycy, ale to mądry naród, więc nie zrobią takich głupstw jak poprzednicy.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 20:07:27
    Waszyngton poprosił Warszawę o wsparcie. "DGP": Chodzi o przyjęcie ewakuowanych Afgańczyków. Kto mógłby trafić do Polski? Talibowie ogłaszają powołanie nowego państwa Islamskiego Emiratu Afganistanu, a Ameryka buduje koalicję do ewakuacji swoich dawnych współpracowników i prosi Warszawę o wsparcie pisze we wtorek „Dziennik Gazeta Prawna”. Prośba Amerykanów. Jeszcze przed upadkiem Kabulu Stany Zjednoczone poprosiły nasz rząd o przyjęcie nawet trzech tysięcy Afgańczyków, których życie jest zagrożone w związku z ofensywą talibów. To w większości tłumacze i współpracownicy sił USA. Polska na tak dużą liczbę nie jest przygotowana. Dlatego Warszawa do inicjatywy odniosła się z rezerwą czytamy w dzienniku. Gazeta ustaliła, że równocześnie analizowane są jednak warianty z różnymi liczbami osób, które mogłyby trafić do Polski. Chodzi głównie o współpracowników naszej dyplomacji, wywiadu, tłumaczy i osoby pracujące dla polskiego wojska. W dalszej kolejności byliby kwalifikowani ci, którzy pracowali dla Amerykanów. Waszyngton na szybko skrzyknął dawnych koalicjantów z Afganistanu, aby nie doszło do ostatecznej kompromitacji USA, związanej z chaotyczną rejteradą z tego kraju pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Przypomniano poniedziałkową wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego, w której zapewnił, że „nasza misja ewakuacyjna przygotowywana również przez Ministerstwo Obrony Narodowej, będzie wystarczająco wyposażona w sprzęt, aby sprowadzić do kraju wszystkich tych, którzy powinni do nas trafić, zarówno Polaków wraz z rodzinami, jak również tych ludzi z Afganistanu, którzy współpracowali z nami”. Szef polskiego rządu dodał, że „sprowadzimy wszystkich, którzy będą tego chcieli”.

    Możliwe scenariusze
    Według gazety, rozważane są trzy scenariusze ewakuacji. Pierwszym jest skorzystanie z samolotów C-130E Herkules. Drugi to wykorzystanie naszego przydziału w ramach natowskiej Strategic Airlift Capability, czyli samolotów Boeing C-17 Globemaster stacjonujących na co dzień na Węgrzech na lotnisku Papa. Trzecia opcja to dogadanie się z sojusznikami, którzy wysyłają własny samolot i mogą nam użyczyć część jego ładowności napisano.
    PAP


    Ps...Co za swołocz. Kolejni po Merkel szukający jeleni? Niech się sami bawią w tym burdelu, który tam zrobili. Żadnych uchodźców z Afganistanu! Niech sobie ich biorą Jankesi skoro ich porzucili. Nie przyjmować żadnego teraz niech sobie Biden ich weźmie! Nie nasza wojna, nie nasz problem. Nie potrzebujemy w Polsce ogniska islamskich ekstremistów. Nie wiadomo kim są osoby próbujące się do Polski dostać. Czy to faktycznie cywilizowani ludzie, czy dzikusy, które w genach mają mord. Drodzy amerykańscy sojusznicy. To wy zaczęliście tę wojnę. To wy jesteście odpowiedzialni za śmierć każdego kto w niej przepadł. I ta wy macie obowiązek opieki nad waszymi współpracownikami. Ameryka to duży piękny kraj znajdą tam miejsce dla każdego. Powodzenia.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 19:33:59
    W Afganistanie wszyscy są talibami. To kraj plemienny i klanowy. Zawsze gdy władza przechodziła od jednych grup do innych, jedni drugich wyrzynali od najwyższych szczebli politycznych. Jedynie religia łączyła różne grupy plemienne i tak będzie zawsze. USA o tym dobrze wiedziały ale obrona żydowskich interesów po zburzeniu wież w NJ które islamiści uważali za pomnik żydowskiej pychy sprawiła że USA weszło do Afganistanu (żeby zabić Bin Ladena) i tylko to się udało. Jednak nowe pokolenia następców szkolone w Pakistanie są gotowe do przejęcia władzy i zemsty terrorystycznej na krajach zachodu.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL
    To miód na me serce będzie jak...Afgańskie biedronie, lemparty, rabieje, śmiszki będą zarzynani jak świnie. bez znieczulenia nie mówiąc o litości dla tego lewacko-spedalonego motłochu nie będzie. No i i kolaborantów jak (kwasniewskich, cimoszewiczy, tuleyów, olejników) i będą mieć rację!
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 5! i pzdr.
    Trzeba wreszcie zrozumieć, że tzw. świat zachodni ze swoją pseudo kulturą lewacko pedalską poniósł fiasko i pora zrozumieć, że „uszczęśliwianie” na siłę inaczej wierzących i myślących to zbrodnia. Idei czy religii nie da się zabić dronami + armiami.
  • Przemówienie Joe Bidena. Ważny komunikat strategiczny. Zapowiedzi zmian o charakterze fundamentalnym
    Joe Biden, zdecydował się, zapewne w obliczu powszechnej fali krytyki formułowanej nawet w sympatyzujących z Demokratami mediach liberalnych, wrócić z urlopu w Camp David i wygłosił przemówienie w kwestii Afganistanu. Nawet nadająca z Kabulu reporterka CNN Clarissa Ward, która nota bene, co też jest ciekawym zjawiskiem, zastosowała się do polecenia Talibów i swe relacje od poniedziałku nadaje ubrana w muzułmańską burkę, zwróciła uwagę, że amerykański prezydent wiele mówił o tym, dlaczego Ameryka wycofuje się z Afganistanu, ale nic nie powiedział o stylu tej ewakuacji, a to on wzburzył światową opinię publiczną. Tym nie mniej warto poświęcić nieco uwagi temu, co powiedział Biden. Mieliśmy bowiem do czynienia z ważnym wystąpieniem poświęconym „wielkiej amerykańskiej strategii”, w którym znaleźć można zapowiedzi zmian o charakterze fundamentalnym. Z pewnością jeśli zostaną one zrealizowane zmieni się sytuacja amerykańskich sojuszników, w tym i nasza. Całość tu warto przeczytać
    https://wpolityce.pl/swiat/562813-przemowienie-joe-bidena-wazny-komunikat-strategiczny


    Ps...Co do oceny sytuacji przez USA też byłbym ostrożny. Wypowiedzi Bidena z ostatniego miesiąca to ciąg koszmarnych pomyłek - Taliban nie jest groźny, kontrolujemy sytuację, to nie będzie Sajgon 2.0 USA skompromitowała się w Afganistanie razem z Bidenem. Gnębić małych sojuszników takich jak Polska to potrafią i robią to bezwzględnie do spółki z amerykańskimi żydami. ChRL nie spocznie, aż rzuci USA na kolana! Nigdy nie wybaczą Banksterom z USA że 4 lata temu zuchwałą kradzieżą ukradły Chinom na giełdach światowych 1/3 kapitału Chin! Stary człowiek Ameryki postanowił przestawić Amerykę na tory wiodące ku komunizmowi, Antifie i LGBT. Powodzenia.
  • Formatowanie tekstu
    Dzień dobry,
    pozwoliłem sobie na sformatowanie Pańskiego tekstu, myślę, że z korzyścią dla jego czytelności.

    Sam tekst jest interesujący.

    Pozdrawiam
  • @Jarek Ruszkiewicz SL z netu
    "Wstajesz bez kaca wcześnie rano. Pozdrawiasz żony i rodzinę.
    A potem idziesz na Warszawę, Co w swojską zamienia się Medynę.
    Bazar na placach i alejach, Z góry muezini nawołują,
    Tam ścięto tysięcznego geja, Tu jakąś lesbę kamienują.
    Na krótkiej smyczy trzymasz córkę, Świadom łakomych oczu braci.
    Włożyła właśnie nową burkę, Wie - jak się puści, głowę straci.
    Leniwie sobie życie ciecze, Miast schabowego wcinasz kebab.
    Pięć razy dziennie pokłon Mekce, Niezbyt gorliwie, ile trzeba.
    Miast reklam pięknych moc wersetów Na ścianach domów się rozściela.
    W piątek z synami do meczetu, Co jest na Placu Zbawiciela.
    Strażnicy wiary w strojach khaki Ścigają zdrajców i dewiantów.
    Czy tego chciały POstępaki Wpuszczając pierwszych imigrantów?"
    .
  • @Jarek Ruszkiewicz SL
    Konsekwencje nation bombing i regime change powinny ponieść USA, oni są odpowiedzialni za falę "uchodźców" zalewających teraz Europę. Shuttle service do USA, im prędzej, tym lepiej, inshallah!
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 19:33:59
    150 km drutu kolczastego i wsparcie tysiąca żołnierzy. Polska wzmacnia ochronę na granicy.

    https://dorzeczy.pl/kraj/195451/polska-wzmacnia-ochrone-na-granicy-z-bialorusia.html
  • @Jarek Ruszkiewicz SL
    Biały Dom nie wie, co się stało z amerykańskim sprzętem wojskowym w Afganistanie. "Spora jego ilość musiała trafić w ręce talibów". „Nie mamy pełnego obrazu tego, co stało się z każdym elementem amerykańskiego wyposażenia wojskowego, które przekazaliśmy wojsku afgańskiemu” - powiedział doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA Jake Sullivan. Podczas wtorkowego briefingu prasowego, Sullivan przyznał, że wojsko amerykańskie nie jest w stanie namierzyć „sporej ilości” wartego miliardy dolarów wyposażenia militarnego, które było przeznaczone dla armii afgańskiej. Natomiast z pewnością spora jego ilość musiała trafić w ręce talibów i oczywiście nie spodziewamy się, że nam je chętnie oddadzą na lotnisku dodał. Armia afgańska znacznie się zmniejszyła w ostatnich dniach podczas konfrontacji z talibami opanowującymi kraj, przez co mogli przejąć drony, wojskowe, odporne na miny, samochody terenowe oraz helikoptery Black Hawk zauważył dziennik „the Independent”. Black Hawki nie były przeznaczone dla talibów, tylko dla narodowych sił bezpieczeństwa Afganistanu, żeby mogły się bronić. Przekazano je na specjalne życzenie prezydenta Aszrafa Ghaniego, który przybył do Gabinetu Owalnego i poprosił m.in. o dodatkowe wsparcie wyposażenia lotniczego tłumaczył Sullivan. Część amerykańskiego sprzętu trafiła w ręce talibów. W zeszłym tygodniu islamscy bojownicy przejęli wart miliardy dolarów amerykański sprzęt militarnych z lotniska w Kunduzie. Dziennikarz „Bilda”, Julian Roepcke, opublikował zdjęcia elementów wyposażenia wojskowego, które trafiło w ręce talibów. Znalazły się tam m.in. drony ScanEagle, bojowe wozy opancerzone MaxxPro MRAP oraz Humvee, czyli wielozadaniowe pojazdy terenowe.

    Ps...Czy USA używają mózgu? „Spora ilość musiała trafić w ręce talibów” No to trafiła. I jaka „spora ilość”? Talibowie mają nie tylko to co zdobyli (odebrali armii), ale całość! Wzięli przecież całe państwo, łącznie z armią. Oddali sprzęt broń i amunicję Talibom. Usraelscy bandyci stworzyli sobie nową partyzantkę, taką samą jak ISIS. W tym momencie Amerykanie już przekroczyli granicę śmieszności, a tylko pozostawionych tam samemu sobie ludzi, którzy zaufali USA żal… Gdyby chociaż wpadli na to, żeby przekazać tę nowoczesną broń Polakom, to nawet chętnie pomogli byśmy ją tu przetransportować, byle nie wpadła w ręce potencjalnych wrogów NATO i terrorystów. Nasi żołnierze są waleczni, nie porzucają broni i wiedzą jak jej używać w dobrej sprawie…

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

więcej